Zamiast reklam pokazujemy sztukę, która poRUSZa i skłania do myślenia.
Wywiad z Kimberli Meyer (dyrektorem MAK Center i kuratorem z Los Angeles)
Galeria Rusz: Jaka idea przyświecała Tobie i Twojemu zespołowi przy tworzeniu wystawy „How many billboards?”? Kimberli Meyer: Wystawa How many Billboards? była bezpośrednią odpowiedzią na przymusowy charakter komunikatów reklamowych odbieranych w miejscach publicznych. Ten pokaz, który wymyśliłam stojąc w korku, został zaprojektowany specjalnie na potrzeby specyficznej aglomeracji, kultury i sposobu komunikacji w Los Angeles. Teza proponowana przez wystawę jest taka, że sztuka powinna zajmować widoczne miejsce w kakofonii obrazów, przekazywanych nam w przestrzeni miejskiej.
GR: Jaką zasadę przyjęliście wybierając artystów i prace na wystawę? KM: Przede wszystkim, zespół kuratorów szukał artystów, którzy w sposób krytyczny podeszliby do zagadnienia billboardu jako miejsca. Chcieliśmy, aby ich prace miały charakter strategiczny, by traktowali billboard jako środek artystycznej i krytycznej interwencji. Nie zależało nam tylko na umieszczeniu na billboardzie ładnego obrazka. To doprowadziło nas do skupienia się na historii sztuki konceptualnej w Los Angeles i sprawiło, że zaczęliśmy myśleć o tej historii, jako przesyconej Pop Artem i polityką. Wybraliśmy artystów reprezentujących różne generacje sztuki zakorzenionej w konceptualizmie, skupionej wokół regionu Południowej Kalifornii, jak również prezentujących różne punkty wyjścia w ramach tego rodzaju działalności artystycznej.
GR: Czy uważasz, że prezentowanie sztuki w przestrzeni miasta, z wykorzystaniem nośników, które normalnie służą do pokazywania reklam ma sens? KM: Tak. Wystawa How Many Billboards była poprzedzona niemal dekadą dyskusji pomiędzy mieszkańcami miasta a urzędnikami na temat billboardów i ich wpływu na przestrzeń miasta Los Angeles. Obecnie trwa intensywny dialog publiczny dotyczący tego, kto ma prawo do kształtowania wyglądu miasta. Nasz pokaz był próbą zbadania artystycznych i politycznych implikacji wykorzystania tych medialnych przestrzeni, którymi przesycony jest krajobraz miasta, jak również propozycją alternatywnej wizji prezentowania sztuki publicznej w Los Angeles.
GR: Nośnik bilbordowy jest egalitarny, praktycznie każdy może go zobaczyć. Czym Twoim zdaniem powinna wyróżniać się praca, która będzie prezentowana na bilbordzie? KM: Sztuka na billboardach powinna odchodzić od tradycyjnej, marketingowej funkcji billboardu. Sztuka powinna pobudzać przechodniów do refleksji, zastanowienia, być może zakwestionowania tego, co widzą na innych billboardach.
GR: Każda wystawa na bilbordach jest rodzajem eksperymentu. Widz przyzwyczajony jest do oglądanie na bilbordach reklam. Oglądając na nich sztukę musi zmierzyć się z pewną nieoczywistością, pewnym zaburzeniem poznawczym. Jakie wnioski można wyciągnąć Twoim zdaniem z Waszego eksperymentu/wystawy? Czy mieliście jakiś odzew mieszkańców, widzów? KM: Reakcje, z którymi się spotkaliśmy były niesamowicie pozytywne – ludzie natychmiast zorientowali się, że patrzyli na coś innego, i nawet jeżeli nie byli do końca pewni, co to było, wyrwanie ich na moment z nieustającego ataku reklam sprawiało im, jak twierdzili, ulgę. W dziele Brandona Lattu, w którym artysta umieścił przypominającą ogłoszenie drobne informację o Cadillacu Fleetwood z 1996 roku (który naprawdę był na sprzedaż), podano numer telefonu dla potencjalnych nabywców. Lattu zebrał wszystkie wiadomości od nich i przekazał je sprzedawcy, ale także spisał i pokazał je mi. Czytanie ich było niesamowite, ponieważ w niemal każdej z nich, dzwoniący zdawali sobie sprawę, że działo się tu coś dziwnego, że sprzedawanie używanego samochodu za pomocą wyszukanego billboardu jest swego rodzaju szaleństwem, lecz mimo to wyrażali zainteresowanie samochodem i byli ciekawi, dlaczego użyto billboardu. Te wiadomości bardzo dobrze ukazują schemat doświadczania przez publiczność sztuki czasowo zajmującej miejsce przeznaczone na reklamę.
GR: Byłaś w tym roku jurorem w Konkursie Sztuki na bilbordach. Czy mogłabyś udzielić kilku rad, wskazówek artystom, którzy będą brali udział w kolejnych edycjach konkursu? Na co powinni zwrócić uwagę budując swoje prace, by lepiej korespondowały z nośnikiem bilbordowym, przestrzenią miasta i przypadkową publicznością? KM: To, co radziłabym przyszłym uczestnikom to: nie traktujcie zadanego tematu zbyt dosłownie, rozważcie możliwe odniesienia do kultury masowej i/lub tematów socjalno-politycznych, rozważcie też użycie billboardu jako narzędzia krytyki przestrzeni reklamowej, a także postarajcie się, aby wasze przesłanie było jasne i zrozumiałe, lecz jednocześnie wielowarstwowe, pobudzające do głębszej refleksji.
GR: Dziękujemy za rozmowę, a czytelników zachęcamy do obejrzenia prac bilbordowych, o których rozmawialiśmy na stronie www.howmanybillboards.org